Kontakt:

Stowarzyszenie Pomost
ul. Kłuszyńska 20/26
60-136 Poznań
tel. 061 861 92 75

 

Tomasz Czabański

prezes

tel. 601 469 494

 

Maksymilian Frąckowiak

archeolog

tel. 667 609 494

 

Adam Białas

kierownik robót

tel. 603 609 494

 

Paweł Łagódka

przedstawiciel regionalny na Wielkopolskę Południową

tel. 695 938 931

 

Przemysław Pasternak

przedstawiciel regionalny na Wielkopolskę Wschodnią

tel. 663 717 571, 603 098 424

 

 

 

SS-Arbeitserziehungslager Posen-Lenzingen

Michał Trochelepszy

Junikowo – obecnie dzielnica Poznania, która kryje w swojej historii mnóstwo interesujących, pod względem historycznym i nie tylko, ciekawostek, o których jego mieszkańcy mogą nie wiedzieć. Dlatego właśnie chciałbym przybliżyć fragment takowej historii, związanej z obozem jenieckim i obozem pracy na terenie Junikowa podczas okupacji Poznania przez wojska niemieckie w latach 1940-1945.

Kiedy niemieckie odziały wojskowe wkraczały do Poznania był początek września 1939 roku. W Junikowie żołnierze Wehrmachtu, którzy nadciągali od strony Plewisk pojawili się rankiem 12 września. Były to niemieckie oddziały motocyklowe. Po rozpoznaniu terenu jeden z oddziałów, tego samego dnia, zajął budynek Szkoły Powszechnej przy ul. Junikowskiej ( dziś Liceum Plastyczne im. Piotra Potworowskiego ), reszta ruszyła w kierunku centrum.

Do 1 kwietnia 1940 roku Junikowo funkcjonowało na zasadach sołectwa, potem zostało włączone przez okupacyjne władze do Poznania pod urzędową nazwą Posen-Lanzingen. Rolę sołtysa w tym czasie pełnił miejscowy ogrodnik, Niemiec, Karl Holz. Urząd ten, w administracyjnej nomenklaturze niemieckiej nosił nazwę Burgermeister. Aby utrzymywać prządek na terenie Junikowa został powołany do życia posterunek policji ( Schutzpolizei ), który znajdował się na rogu ulic Ziębickiej i Grunwaldzkiej

Historię Obozu Posen-Lanzingen możemy podzielić na dwa okresy: pierwszy to czas kiedy na terenie szkoły przetrzymywani byli jeńcy wojenni; drugi to okres, podczas którego utworzono obóz pracy dla ludności żydowskiej.
W drugiej połowie września 1940 roku na terenie szkoły zaczęły się przygotowania do przyjęcia jeńców schwytanych w czasie kampanii francuskiej. Przygotowania polegały na otoczeniu budynku podwójnym drutem kolczastym, wybudowaniu i obsadzeniu trzech wieżyczek strażniczych. Ponadto 26 października tego samego roku żołnierze zajęli dom zamieszkały przez panią Franciszkę Styp-Rekowską przy ul. Junikowskiej i przyłączyli go do kompleksu obozowego w charakterze szpitala. W mieszkaniu państwa Rapiorów, które znajdowało się przy kościele stacjonowali strażnicy, a sam komendant obozu mieszkał u księdza Leonarda Gierczyńskiego. W domu Anny Mańczak urządzono kancelarię obozu.

2 listopada przysłano pierwszych jeńców wojennych, żołnierzy angielskich, w liczbie ok. 300-350. Cytując za Ewarystem Czabańskim: Byli wychudzeni, zarośnięci i obdarci. Na nogach mieli drewniane saboty

Ci oto jeńcy dołączyli do swoich kolegów, którzy będąc również w niewoli, przetrzymywani byli w Forcie VIII ( Grolman ), budowali ul. Grunwaldzką i pracowali w samym Forcie, w podziemiach, gdzie znajdował się magazyn sanitarny (Sanitatspark ). Czas pracy wynosił średnio 10 godzin dziennie, od 7.00 rano do 17.00 . Z powodu ciężkiej pracy fizycznej oraz skąpych racji żywnościowych wielu z jeńców umierało z przemęczenia i głodu. Chleb dostarczany był podczas prac w następujący sposób: w sklepie, który był własnością Stefana Czabańskiego (ul. Junikowska) wystawiany był kosz, do którego ludność miejscowa mogła wrzucać żywność dla jeńców (jedynie chleb, wszelkiego rodzaju tłuszcze lub cukier były zabronione – dlatego też zakazane artykuły były szmuglowane w bochenkach chleba).

Po trzech tygodniach pobytu w obozie, Czerwony Krzyż przysłał paczki do jeńców ze Szwajcarii, które zawierały żywność i odzież. Dla jeńców przygotowane były dwa rodzaje mundurów: pierwszy - do pracy, drugi "odświętny".

W okolicach 24 grudnia 1940 do obozu dostarczono pianino, jako "prezent" na Boże Narodzenie. W chwilach wolnych grali na nim jeńcy, za przyzwoleniem strażników oczywiście. Anglicy, w relacjach świadków, odznaczali się zawziętością i hartem ducha oraz humorem. Organizowali przedstawienia, żartowali sobie ze strażników (jeden z jeńców miał krzyknąć do zmieniających się na warcie strażników, którzy pozdrawiali się "Auf Wiedersehen", po angielsku oczywiście "In  England!").

Dzięki dobrym kontaktom i współpracy z mieszkańcami Junikowa (wymiana angielskich papierosów na mapę okolic i cywilną odzież) miała miejsce ucieczka z obozu. Był to jedyny taki przypadek w historii obozu jenieckiego.
Zdarzył się również jeden nieprzyjemny incydent – jeden z jeńców angielskich miał zgwałcić mieszkankę Junikowa. Wynikiem tego gwałtu były narodziny chłopca, za którym wołano później ”Anglik”. Jednakże jest to historia zasłyszana i niespójna, bez potwierdzenia w źródłach bądź w innej formie, dlatego należy do niej podchodzić z rezerwą.

W następnym czasie przystąpiono do dalszych prac związanych z ulepszaniem obozu. Mianowicie wiosną 1941 roku zelektryfikowano obiekt. Elektryfikacja polegała na tym, że umieszczono w szopie znajdującej się na terenie obozu, silnik spalinowy i prądnicę, dzięki czemu można było zamontować na wieżyczkach strażniczych reflektory. Tym sposobem obóz stawał się lepiej strzeżonym, a strażnikom takim jak Paul Kurk ułatwiało to wartowanie w nocy.

Angielscy jeńcy z obozu jenieckiego w Posen-Lanzingen zostali wywiezieni w maju 1941 roku i ślad po nich zaginął. Żyją jedynie w pamięci ludzi, którzy byli świadkami owych zdarzeń.

Po nie długim czasie, bo już w czerwcu, miejsce jeńców zajęli Żydzi. Zwożeni byli głównie, jak podają źródła, z Łodzi, Warszawy i okolic Poznania. Ich liczba szacowana jest na kilkuset. Oprócz tego, że zajęli oni miejsce w obozie po jeńcach angielskich, to zastąpili ich również przy pracach związanych z budową ul. Grunwaldzkiej. Ponadto brali oni udział w budowaniu ogrodu zoologicznego. Firmami, które ”zatrudniały” Żydów były: Hans Pracht u. Bittner, Hoch- und Tiefbau; Firma Holzmann.

Za czasów kiedy w obozie przebywali jeńcy wojenni najprawdopodobniej załogą pilnującą byli żołnierze Wehrmachtu, jednakże kiedy pojawiła się tam ludność żydowska zmieniła się ekipa. Od tej pory komendantem obozu był major SS (SS-Sturmbannfuhrer Männer lub Muller ), wartownikami byli żołnierze SS ( Wach- und Schliessgesell- schaft ), a funkcje porządkowych pełnili żydowscy policjanci ( Judendienstordnung ). Ci byli wybierani spośród osób przebywających w obozie. Kuszeni większymi racjami żywnościowymi oraz skróceniem czasu pracy, zostali uzbrojeni w pałki, którymi pilnowali porządku podczas prac czy już w samym obozie; od innych więźniów wyróżniali się poprzez noszoną na ramieniu żółtą przepaskę.

Z powodu ciężkich prac i niedożywienia, śmiertelność w obozie wzrastała z dnia na dzień, średnio dziennie umierało kilku więźniów. Ciała zmarłych wywożono poza teren obozu. Na ich miejsce przywożono nowych więźniów.

W źródłach odnotowany jest jedynie jeden przypadek wykonania egzekucji więźniów obozu. Miejscem owej egzekucji były "Glinianki", czyli akweny wodne przy cegielni, po drugiej stronie torów kolejowych. Liczba szacowanych ofiar to 50-60 osób. Egzekucji dokonało Gestapo, ciała zaś pochowano przy Forcie V ( Waldersee I ). Odnotowano, że zwłoki były przewożone na miejsce samochodami.

Ponadto możemy natrafić na wzmiankę na temat funduszy wydanych na leczenie więźniów z września 1942 roku: i tak dla obozu Posen-Lenzingen było to 1.641 RM.

W sierpniu 1943 roku obóz został zamknięty. Więźniów deportowano do KZ Auschwitz "überstellt", jednakże ich los nie jest nam bliżej znany. Podczas istnienia obozu pracy dla ludności żydowskiej odnotowano jedną ucieczkę. Zbiegiem, za którym wydano list gończy, był Efroim Polanski, urodzony 25.03.1918.

Jak można wyczytać z kronik Szkoły Podstawowej numer 54 przed wybuchem wojny nauki pobierało 532 uczniów, a kadra nauczycielska liczyła 10 osób. Zaś po wojnie kiedy budynek z powrotem przekształcono w szkołę, zapisało się do niej 598 uczniów. Uroczyste rozpoczęcie nowego roku szkolnego odbyło się 13 marca 1945.

Możemy również przywołać relację świadka, który uczestniczył w pracach na rzecz szkoły w 1945 roku "W starej szkole, nie zniszczonej, mieścił się szpital, nową znalazłem w opłakanym stanie.... górna część budynku uległa zniszczeniu, straszliwie przedstawiało się wnętrze.....szkołą zajmowali się zrazu angielscy jeńcy, później Żydzi, a ostatnio zamieniono ją na składnicę przyrządów chirurgicznych".

Tutaj ślad po obozie jenieckim i obozie pracy dla ludności pochodzenia żydowskiego się kończy. Jednakże gdyby okazało się, że ktoś po przeczytaniu tego artykułu znalazłby zdjęcia związane z omówionym przeze mnie tematem, bądź też miał jakiekolwiek informacje na ten temat, chętnie uzupełniłbym ową pracę.


Bibliografia:

E. Czabański, Z kart historii Junikowa, Głos Junikowski, poszczególne numery z lat 1990-1991
L. Gomolec S. Kubiak, Terror w wielkopolsce 1939-1945, Poznań 1962
M. Olszewski, Straty i martyrologia ludności polskiej w Poznaniu 1939-1945, Poznań 1973
Z. Szumowski, Boje o Poznań 1945, Poznań1980
R. Witkowski, Zarys monografii Junikowa, Poznań 2002
A. Ziółkowska, Obozy pracy przymusowej dla Żydów w Wielkopolsce w latach okupacji hitlerowskiej(1941-1943), Poznań 2005
Kronika Publicznej Szkoły Powszechnej w Junikowie

Adres interntowy:

http://www.keom.de/denkmal/lager_anzeig.php?lager_id%5B%5D=3550&submit.x=88&submit.y=5
 

 

Copyright: Stowarzyszenie Pomost, kopiowanie materiałów ze strony bez zgody autora zabronione

www.pomost.net.pl

projekt: fryga.com